Podejście drugie
Wiem, że nie będzie to nic nowego i zaskakującego w moim przypadku, ale postanowiłam się odchudzać. Tym razem bardziej się do tego przyłożyć i nie oszukiwać tak strasznie, jak to zwykłam czynić.
Moje ciało osiągnęło punkt krytyczny. Wraz z magiczną granicą wagową – kwintal.
Wydaje mi się, że obrzydzenie, jakie odczuwam patrząc w lustro, powinno dać mi motywację, żeby tym razem wytrwać. A trwać będę musiała długo, bo według moich obliczeń dieta i ustabilizowanie wagi zajmie mi dwa lata. DWA LATA.
Najwyższy jednak czas, żeby zrobić coś ze sobą. Dopóki miałam tylko nadwagę, można było to przeżyć. Teraz jestem jednak już otyła, a to choroba, która rozprzestrzenia się w moim ciele, a doraźne środki leczenia symptomów nic nie pomogą. Czas na pracę i czas na zmiany.
Ważę równy kwintal, tj. 100 kilogramów. Sugerowaną wagą przy moim wzroście i moim wielkim marzeniem jest 68 kilogramów. Zadowolę się jednak (w najgorszym wypadku i traktując to jako górną granicę) wagą 75 kilogramów.
Z bloga mam zamiar zrobić narzędzie wspomagające i mam nadzieję regularnie i sumiennie zapisywać tu wszystko, co jadłam w ciągu dnia. Zaczynam trzymać kciuki.
