Farfocel, szczęścliwiec z przypadku.

•czerwiec 28, 2008 • Skomentuj

Nie zawsze podobało mi się to, że jestem kotem. Po prostu kilku tygodniach nieustannej walki o dostęp do śmiesznej wypustki różowego sutka mojej czarnej matki, która łajdaczyła się pokątnie przypominając sukę, a nie kocicę z krwi, kości i sierści, postanowiłem w końcu zaakceptować ów nieszczęśliwy fakt i pogodzić sie z nim. W końcu, nie było też innego wyjścia.

Kolejnym łajdactwem owej niegodziwej samicy był poród. Upatrzyła miejsce plugawe jak ona sama. Więc kiedy nadszedł czas rozwiązania, udałą sie pod niebieską ciężarówkę, będącą w posiadaniu jednego ze szlachetnie idealistycznych ośrodków dla ofiar przemocy domowej, głównie matek z dziećmi. Ciężarówka rozłożystym swym brzuchem miała zapewnić nam bezpieczne przyjście na świat. Zadanie spełniała dobrze, jednak tylko do chwili, kiedy wyżej wspomniany już ośrodek upomniał się o swoją własność nagłą potrzebą zakupu chleba w ilościach większych. Jako że nikt, nawet ciężarówka, nie może służyć lojalnie dwóm panom, decyzją gwałtowną prawie tak samą jak sam odjazd, ciężarówka odsłoniła hańbę moją, moich pobratymców i kotki, która powinna być suką.

Matczyne serca czule przyjęły urocze kocięta. Nawet bardziej niż serce matki mojej własnej, która po niedługim pobycie zabrała się razem ze swoimi różowymi sutkami i nie pokazała więcej. Szał na piękne kocięta trwał przez następne dwa tygodnie, potem przeszedł w bryzę wydawania zwierząt ‘w dobre ręce’.

Bryza jednak nie była przeznaczona i mi, bo w przeciwieństwie do moich pobratymców, również wyżej wspomnianych, okazałem się na nią odporny. Czy raczej homo (podobno) sapiens okazali się na moje wdzięki odporni i oporni. Tak więc, wcale nie chcąc, zostałem w przybytku babskich rządów i siedliska patologii w leczeniu.

Z niewiadomych i niezbyt zabawnych przyczyn zostałem nazwany Farfoclem (co ponoć ma kojarzyć się z atrybutami mej płci, które pomagały dopieszczającym nas w odróżnieniu mnie od reszty miotu, które farfocla owego nie posiadały). Dając więc ciąg dalszy ścieżce upokorzeń, zaraz po wydostania się z łona matki, która nie potrafiła opanować swojej chuci, zostałem utożsamiony, przechrzczony i sprowadzony do samczych genitaliów.

Zemstą moją jest ta historia, kocie spojrzenie na rzeczywistość.